Rynek audio, a w szczególności audio dla audiofili był przez dłuższy czas w zastoju. A nawet w maraźmie. Bo zastanówcie się sami: ile można kupić podkładek pod kable z drewna które śpiewa? Ile można mieć kondycjonerów prądu? Nawet te cudowne wzmacniacze lampowe, budowane w klasztorze w Nepalu, skoro są cudowne i najlepsze na świecie, to nie ma sensu tego zmieniać. Gramofon? Przecież teraz niczego nie potrafią zrobić, nawet jak robią ze skały z wulkanu i marmuru z południowych Włoch. Przecież każdy audiofil wie, że najlepsze są te stare. A cudownych kabli to ile można mieć?
Jak sami widzicie – zastój, przestój, ruja i poróbstwo. Depresja, kompresja i serwisy streamingowe. Ale zaraz… serwisy streamingowe, tak, to jest to! Jak ten bocian w „Seksmisji”: skoro oni żyją, to my też możemy!!!!

Więcej »