Nie neguje wpływu wytłumienia drgań na źródła analogowe jak gramofon. Problem w tym ze one już praktycznie wymierają, a producenci i recenzenci prześcigają się w opowiadaniu jakie to efekty przynosi dla wzmacniaczy czy cd-playerów, a to już bajka .

Polska tanizna po 200pln:

Podkładki antywibracyjne wykonane z gumy wielowarstwowej o grubości 10mm. Warstwy gumy o różnej gęstości doskonale redukują wibracje. Polecane szczególnie pod odtwarzacze i transporty CD. W komplecie 4 szt.


Coś konkretniejszego

i rekord: Solid Tech’s – Feet of Silence – cena 300 USD za 3 sztuki:

Przykładowe opinie:

Wlasnie jestem po okresie testowania w/w podkladek. Najpierw podam jakiego sprzetu uzywalem: Akai CD 79 (PCM 63 PK – jeszcze przed upgrade – waga: 10kg), filtry Divine Acoustics, kebelek Audionova Phobos i wzmacniacz Marantz PM 75 (przed upgrade).
Wrazenia ogolne:
Dzwiek plynie z wieksza swoboda. Nastepuje ogolne wygladzenie i zrownowazenie pasma i detale sa lepiej slyszalne – jakby z mniejszymi znieksztalceniami. Scena staje sie szersza i bardziej namacalna. Ogolnie brzmienie poprawia sie o jakies 10 – 15% w skali bezwzglednej – nie jest wiec to przepasc ale poprawa namacalna. Zwlaszcza na albumach z tzw. rockiem symfonicznym (Moody Blues – Days of future passed) gdzie orkiestra odgrywa role pierwszoplanowa jest to dobrze slyszalne. Zwieksza sie tez zejscie basu i jego kontrola co w wielu systemach jest rzecza bardzo wazna.
W kazdym razie podobne podkladki na pewno nabede badz wykonam we wlasnym zakresie – warto. Pozdrawiam wszystkich.

To może pokróte opiszę swoje wrażenia z posiadania podkładek Tremblera…
System: m.in. odtwarzacz Yamaha CDX-993 (9,6 kg) oraz wzmacniacz Marantz PM-75 (15 kg) stojące na półce Multimebel (nogi z MDF oraz półki ze szkła; na codzień klocki stoją na podwójnych korkowych podkładkach „made in Ikea” 😉
Posiadałem obie wersje krążków Tremblera – cieńsze (pod odtwarzaczem CD) oraz grubsze (pod wzmacniaczem).
Zauważone zmiany: dźwięk staje się bardziej „namacalny”, bardziej obecny w pomieszczeniu odsłuchowym; kontury stają wyraźniejsze – źródła pozorne sa lepiej zdefiniowane, co pociąga za soba lepsze rozplanowanie sceny stereo; lepsze jest „wypełnienie” dźwięku – odnosiłem wrażenie, że w odtwarzanym materiale jest więcej muzyki – może nie w ten sposób, że pojawiały sie nowe dźwięki, których wcześniej nie słyszałem, ale po prostu były one lepiej zdefinioowane, wypełnione i było ich więcej i były lepiej od siebie odseparowane. Krążki wprowadzaja też ład na scenie stereo, szczególnie, gdy słucha się głośniej – po prostu nie robi się bałagan; wczesniej obwiniałem za to akustykę mojego – nieprzyjaznego sprzętowi stereo – pomieszczenia, ale okazało się, że to chyba bardziej niepożądane wibracje powodują, że przy głośnum słuchaniu pojawia sie bałagan i „spłycenie” brzmienia; przy zastosowaniu krążków na pewno mogłem głośniej posłuchać muzyki.
Ogólnie rzecz biorąc – wpływ krążków Tremblera na mój system był pozytywny i raczej nie na granicy precepcji; zmiany ‚in plus” na pewno sa prównywalne do zmian w brzmieniu systemu, wprowadzanych przez np. kable siecowe (uwaga dla tych osób, którzy sieciówek nie słyszą 😉 Uważam, że najlepiej działają one w komplecie (czyli podksładki pod odtwarzacz CD i wzmacniacz) – wówczas oczekiwane efekty są naprawdę zadowalające, jednak pozytywne zmiany można odnotować nawet wówczas, gdy stosuyjemy tylko jeden komplet krażków (obojętne, pod które urządzenie – jednak tylko pod źródłem zmiany sa bardziej wyraźne). Niestety nie straczyło mi czasu, aby potestować krążki p np. pod gramofonem, czy tunerem – przypuszczam, że szczególnie w tym pierwszym przypadku zmiany mogą być naprawdę pozytywne 😉
Konkluzja: myślę, że cena 199 PLN za 1 komplet podkładek jest uczciwa; jednak mój humor poprawiłaby ewentualna „promocja” ze strony producenta, przewidująca jakiś rabacik dla osób zakupujących dwa komplety podkładek – pod CD i wzmacniacz 😉 Spekulując dalej – w cenie 300-350 PLN za oba komplety – „ociec, brać !!” 😀

ciekawa rozmowa o szafkach antywibracyjnych na sprzęt audio:

Audiofil :

Nie tak dawno zapragnalem kupic sobie stolik audiofilski (nie mylic ze stoliczkiem typu ‚nakryj sie (nogami)’). Poszedlem na calosc zatem plyty granitowe czarne ze ‚szweda’ i nozki aluminiowe pelne. Bajka lub jak kto woli pelen wypas. Szczerze mowiac nie wierze w bajki ani o stoliczku nakryj sie ani o stoliczkach audiofilskich. Wazylo wylacznie wrazenie etetyczne i dozywotnia gwarancja mimo, ze zamierzam jeszcze zyc jakies 70 lat. No i po pelnym sukcesie zlozenia stoliczka do kupy ladnie postawilem na nim sprzecik (Jezu, jak to pieknie wygladalo!). Zapuscilem pierwsza z brzegu plytke i…. spadlem z fotel. Czegos takiego nie przezylem do tej pory a zyje juz na tym swiecie prawie 70 lat o czym przed chwila wspomnialem. Nagle moj skromny systemik zagral nieslychanie otwartym, pieknym dzwiekiem z tzw. powietrzem dookola instrumentow, swietna lokalizacja, scena, przyblizonym wokalem i co by tam jeszcze mozna. Zdebialem! Naprawde, nie spodziewalem sie niczego jezeli chodzi o dzwiek a tymczasem musialem szybko udac sie do najblizszego sklepu po szampana (no, moze to byla tylko cava) by uczcic sukces na polu fi-fi. I to nie jakies tam konfabulacje ale fakt. Powiedzcie sami czy narazalbym sie na smiesznosc i wypisywal jakies bzdury by tracic resztki reputacji na tym forum jezeli by to nie byla prawda? A jest to prawda. Podsumowujac – w drewniane podkladki usuwajace metalicznosc dzwieku nie wierze. W granitowe stoliczki fi-fi wierze. Wierze bo nie mam wyjscia. Kazdy kto slyszal jak bylo przedtem zauwaza roznice. Slowo.

Sceptyk :

No to ja Tobie, odpowiem inną historię. Kiedy urodziła się moja Córeczka, oboje z Małżonką zgodnie uznaliśmy, iż jest to niewątpliwie najpiękniejsze niemowle w dziejach. Ta cera, ten wzrok. No istny cud. Każdego dnia robiłem po kilkanaście fotografii, które następnie z dumą prezentowałem koleżankom i kolegom w pracy, znajomym, rodzinie. Te dzieła sztuki fotograficznej znalazły się następnie w albumach i… zostały poddane próbie czasu.
Ojejku. Trudno, trzeba to powiedzieć. Po kilku latach okazuje się, że jak większość noworodków moja pociecha była pomarszczonym, nieforemnym, raczej mało estetycznym, choć na swój sposób uroczym stworzeniem. Patrząc na tamte zdjęcia, śmiejemy się z siebie samych, jak też byliśmy zaślepieni i zamroczeni. Dziecko jak dziecko, lecz na pewno nie kolejny cud świata!
To doświadczenie (dodajmy: jedno z wielu) przypomina mi, jak zasadnicze znaczenie w widzeniu zjawisk ma nasze emocjonalne nastawienie. Serce potrafi to zabarwić, to przymglić, to omamić nasze zmysły.
Wierzę Ci, że Twój sprzęt na nowym, eleganckim stoliczku ZABRZMIAŁ TOBIE ewidentnie lepiej. Ale to Ty, Twoje emocje były przyczyną, a nie mebel.

Muszisz się zalogować żeby zostawić komentarz.